Tym razem podzielę się z wami wrażaniami z jazdy na Stożku w Wiśle. Byłem tam raz i raczej więcej już tam nie pojadę. Po obejrzeniu filmu z prezentacją ośrodka na stronie wyciągu miałem pozytywne wrażenie jednak kiedy dojechałem na miejsce czar prysł. No ale do rzeczy…
Mamy tu do dyspozycji wyciąg krzesełkowy – dwuosobowy. Jest to raczej przestarzała konstrukcja. Krzesełka mało wygodne no ale lepsze to niż orczyk. Obok wyciągu krzesełkowego mamy jeszcze mały wyciąg talerzykowy , bardzo dobry do nauki jazdy na desce czy też nartach. U góry mamy jeszcze jeden wyciąg talerzykowy ale trzeba do niego podejść kawałek.
Wróćmy do krzesełka. Wyjeżdżamy na górę no i ruszamy, na początku mamy dosyć szeroki kawałek jednak zbocze na którym usytuowana jest trasa wyciągu jest pochyłe. Oprócz tego ze jest spad w dół to jest jeszcze lekki spad w lewo przez co można odczuwać dyskomfort (głównie mniej doświadczeni snowboardziści) Początkowa cześć trasy jest dosyć stroma ale to nie największa stromizna. Dojeżdżamy do przewężenia w lasku i tak jadąc w lewo mamy bodaj czarną odcinek trasy natomiast jadąc prosto mamy czerwoną trasę. Zaraz po tym stromym kawałku mamy wypłaszczenie i tak już do dolnej stacji wyciągu. Do dyspozycji jest jeszcze niebieska trasa przez lasek jednak jest tam dosyć wąsko.
Na terenie ON Stożek jest również snowpark i to całkiem przyzwoity. Jest wiele przeszkód w postaci raili, boksów, jak warunki pozwalają to jest też hopa. W snowaprku co roku odbywają się imprezy snowboardowo-freeskiingowe tak więc snowboardziści, freestylowcy mają tu swój kąt.
Hmmm… może i ośrodek nie jest taki zły ale szczerze to myślałem że trasa jest dłuższa. A zapomniałem dodać że dojazd do samego wyciągu budzi wiele zastrzeżeń, jedziemy długo powyboistej polnej drodze przez lasaż dojeżdżamy do parkingu od którego musimy jeszcze kilkaset metrów iśc piechota, no chyba że jesteśmy gościem hotelowym to wted mozemy wyjechać nasamą górę.