Zwardoń to niewielka miejscowość położona tuż przy granicy ze Słowacją. W lecie jest to bardzo malownicza miejscowość natomiast zimą z małego miasteczka zamienia się w tętniący życiem kurort narciarski. Hmmm kurort narciarski to chyba zbyt dużo powiedziane ale rzeczywiście w niewielkim sąsiedztwie znajduje się tutaj wiele wyciągów narciarskich. W większości są to małe wyciągi. Wyjątek stanowi Duży Rachowiec, który jest zdecydowanie najdłuższym wyciągiem w Zwardoniu.
Żeby dostać się pod wyciąg narciarski przy Dużym Rachowcu to musimy najpierw skorzystać z wyciągu Małego Rachowca, który również zaliczamy do tych większych w tej miejscowości. Kiedy uda nam się już dotrzeć pod Duży Rachowiec to czeka nas podróż wyciągiem orczykowym 2-osobowym. Orczyk całkiem przyjazny aczkolwiek pod koniec dosyć rwie udo (snowboardziści). Kiedy uda nam się wjechać na górę to mamy przed sobą pierwszy i zarazem najtrudniejszy odcinek trasy. Spora stromizna (trasa czerwona) ale dla wyrafinowanych narciarzy i snowboardzistów to właśnie najlepszy odcinek całej trasy. Trasa jest szeroka, mamy dużą dowolność jak pojedziemy, są zakręty, przewężenia, tak więc ogólnie jest ciekawiej w porównaniu do trasy na Szymoszkowej.
Drugi odcinek trasy jest już zdecydowanie łagodniejszy co prawda nadal szeroki ale jedziemy już po niewielkim spadzie. I tak dojeżdżamy aż pod samą stację wyciągu. Dla spragnionych i głodnych jest jakaś drobna gastronomia przy dolnej stacji oraz karczma znajdująca się mniej więcej w 3/4 trasy po prawej stronie, na wypłaszczeniu.
Cenowo również nie jest najgorzej. Za karnet całodzienny zapłacimy bodaj 40 zł co przy niewielkiej ilości miłośników narciarstwa i snowboardu powoduje że można naprawdę pojeździć. Minusem tego wyciągu jest brak systemu sztucznego naśnieżania co powoduje że przy kiepskiej , bezśnieżnej zimie nie jesteśmy w stanie tu pojeździć. Co prawda Zwardoń posiada specyficzny mikroklimat ale bywa i tak że nawet tu tego śniegu jest zbyt mało.